Jaki krem do rąk wybrać?

Na pewno już nie raz wpisywałaś w wyszukiwarce frazę „jaki krem na zniszczone dłonie”, albo po prostu coś w stylu „nawilżający krem do rąk – top 10”. Problem przesuszonej skóry zdecydowanie może pretendować do miana naszego największego pielęgnacyjnego zmartwienia, bez względu na panującą aktualnie porę roku. Nasze dłonie każdego dnia są narażone na kontakt ze szkodliwymi substancjami i przedmiotami, których faktura może przyczyniać się do ich ciągłego podrażniania. W tej nierównej walce o piękną i zadbaną skórę naszym największym sprzymierzeńcem powinien być oczywiście… dobrej jakości krem do rąk. Ale w jaki sposób wybrać kosmetyk, który nie tylko spełni nasze oczekiwania pod względem zapachowym i będzie miał przyjemną w dotyku konsystencję, ale także zregeneruje nasz naskórek i zapewni głębszym warstwom skóry prawdziwe nawilżenie. 

Dlaczego nasze dłonie są przesuszone?

Jako najbardziej odsłonięta i narażona na nieustanne kontakty bezpośrednie ze środowiskiem część ciała, nasze dłonie potrzebują specjalnego traktowania. Nie ulega wątpliwości, że ich znaczenie w wizualnym kreowaniu naszego „ja” stale rośnie. XXI wiek zdecydowanie skłania nas do większej dbałości o własny wizerunek, a zadbane i błyszczące od nawilżenia dłonie są jednym z elementów, na które wszyscy zwracamy uwagę. Mimo to narażamy je codziennie na setki niebezpieczeństw, dotykając nimi gorących garnków, używając silnych detergentów bez zabezpieczenia w postaci rękawiczek ochronnych, a także, z konieczności, używając żelu antybakteryjnego do dezynfekcji, kiedy nie mamy możliwości umycia ich pod bieżącą wodą. Nasze zwyczajne życie, pełne sytuacji awaryjnych, wymagających od nas wyjścia z domu bez rękawiczek, a także dotykania szorstkich powierzchni, uszkadzających wrażliwy naskórek, nie sprzyja posiadaniu dłoni jak z katalogu… Warto zauważyć także, że w  osiągnięciu ideału nie pomaga również ogrzewanie ich na kaloryferze lub kubku gorącej herbaty zaraz po powrocie z zimowego spaceru. Chociaż nasze dłonie są, niewątpliwie, przystosowane do pewnego rodzaju trudności środowiskowych, zdecydowanie nie powinniśmy narażać ich na własne życzenie na gwałtowne (i na marginesie: zupełnie niepotrzebne) zmiany temperatur. Tylko pamiętając o tych zagrożeniach i starając się wystrzegać ich, kiedy tylko jest to możliwe, będziemy w stanie zapewnić skórze komfortowy poziom nawilżenia i czas na regenerację. 

Jak pomóc dłoniom przetrwać sytuacje ekstremalne?

Krem na przesuszone dłonie to podstawa, ale czasem nawet najlepszy, dobrany z największą starannością produkt do pielęgnacji nie będzie w stanie sprostać całemu szeregowi zagrożeń, czyhających na skórę na każdym kroku, jeśli nie postaramy się zmienić naszych nawyków. Zimą wychodzisz z domu bez ciepłych rękawiczek, a latem nie smarujesz całego ciała kremem z wysokim filtrem? Niestety, musimy Cię zmartwić – te, pozornie „nieistotne”, przyzwyczajenia są w stanie zniszczyć to, nad czym głowi się zespół wysoko wykwalifikowanych specjalistów, tworząc wyjątkową recepturę Twojego kremu do rąk. Często okazuje się, że, poza czynnikami genetycznymi, na które niestety nie mamy żadnego wpływu, największymi przeciwnikami, którzy stoją na naszej drodze do posiadania pięknych i zadbanych dłoni jesteśmy my sami… Pamiętaj więc o tym, że nawet krótkotrwałe wystawianie dłoni na działanie skrajnych temperatur może okazać się zgubne, a regularne przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach, gdzie powietrze bywa skrajnie przesuszone to niekoniecznie najlepsze wyjście. Poza stosowaniem na co dzień ulubionego kremu do rąk z bogatym składem, nie lekceważ także wagi zabiegów minispa dedykowanych tej konkretnej części ciała. Przynajmniej raz w tygodniu organizuj podobny rytuał w zaciszu własnej łazienki, np. z użyciem masła shea z dodatkiem olejów, a od czasu do czasu decyduj się też na wizytę u profesjonalisty. Twoje dłonie na pewno będą Ci za to wdzięczne!

Błędy przy wyborze kremu do rąk – tego się wystrzegaj!

Jeśli nadal nie masz w kosmetyczce żadnego sprawdzonego specyfiku do pielęgnacji dłoni, koniecznie rozpocznij poszukiwania. Nie zrażaj się, bo przecież „nie od razu Kraków zbudowano”, a w drogeriach „tego kwiatu jest pół światu”. Pamiętaj jednak, by nigdy nie dać się ponieść emocjom na zakupach w najbliższym supermarkecie. Sprzedawane tam kolorowe i pachnące jedynie wywołującymi podrażnienia chemikaliami kremy zdecydowanie nie poprawią kondycji Twoich dłoni.

Jaki krem uratuje przesuszone dłonie?

Dyskusje na ten temat nie milkną od wielu lat. Oczywiście sama kwestia „ideału” nie jest wcale tak prosta do opisania. Każda z nas posiada przecież inny typ skóry i, co tu dużo mówić, ma zupełnie inne wymagania, związane z konsystencją i zapachem tego kosmetyku. Pamiętajmy jednak, że mianem kremu najlepszego z możliwych może szczycić się tylko produkt, którego pozytywne działanie nie ulega żadnej wątpliwości, a takim mianem możemy opisać jedynie produkty o jasnym, krótkim i, przede wszystkim, pełnym naturalnych składników składzie. Masło shea, naturalne ekstrakty i komplet witamin, które będą w stanie zregenerować naskórek to zdecydowane minimum. Polecany przez nas ekologiczny krem do rąk  nie tylko zawiera je wszystkie w składzie, ale także zachwyca kosmetykomaniaczki dodatkiem pachnącego oleju z pestek winogron, który niezawodnie przywraca skórze zdrowy koloryt. Dzięki uniwersalnemu składowi i dodatkowi gliceryny, krem może być z powodzeniem stosowany przez posiadaczki skóry wrażliwej, a także osoby, które mają skłonności do atopowego zapalenia skóry lub innych nawracających problemów dermatologicznych. Ten wyjątkowy produkt ma w swoim składzie także olej z awokado, który dodatkowo przyspiesza proces regeneracji. Do posiadania go w kosmetyczce może skłonić Cię również subtelny, lekko słodki aromat tego specyfiku. Jeśli jeszcze nie miałaś okazji go wypróbować, koniecznie skuś się na zakupy online na CoolCoola.eu. Gwarantujemy, że będziesz zachwycona jakością!

Czego potrzebujesz aby stworzyć domowe spa?

Jeśli wygospodarowałaś już dla siebie kilka(dziesiąt) minut wolnego i wiesz, że żaden z domowników nie wtargnie w tym czasie do łazienki w poszukiwaniu kremu do rąk, zastanów się, co sprawia Ci największą przyjemność w rytuałach pielęgnacyjnych. Domowe spa to przecież pakiet zabiegów pielęgnacyjnych szyty na miarę, idealny właśnie dla Ciebie, dlatego nie stawiaj na sztampowe rozwiązania tylko dlatego, że innym przypadłyby one do gustu. Pozwól samej sobie odpocząć i wybierz z poniższej listy te punkty, które uszczęśliwią nie tylko Twoje ciało, ale także umysł.

Świeca

Jak powszechnie wiadomo, to właśnie światło świec wprowadza nas w spokojny i zrelaksowany nastrój podczas pobytu w spa z prawdziwego zdarzenia. Nie odbieraj sobie przyjemności przyglądania się tańczącym płomieniom także w zaciszu własnej łazienki. Koniecznie wybierz te z naturalnym składem, bez chemicznych barwników. Idealnym wyborem będzie, np. Świeca zapachowa Musk 230 ml o kuszącym i głębokim zapachu piżma.

Joga

Jeśli aktywność fizyczna jest tym, czego zdecydowanie Ci w życiu brakuje, albo po prostu w każdej wolnej chwili starasz się korzystać z możliwości ruszenia się z miejsca, koniecznie wzbogać swój rytuał regeneracyjny krótką serią jogi. To może być spokojny maraton ćwiczeń rozluźniających lub praktyka skoncentrowana przede wszystkim na wyrównaniu oddechu. Rób wszystko tak, jak czujesz – nie staraj się nikomu (nawet samej sobie) niczego udowodnić.

Kąpiel z dodatkiem soli lub kul

Domowe spa bez kąpieli zdecydowanie nie ma sensu! Wrzuć do wanny pachnącą kulę Raspberry Ice-cream lub naszą kultową Sól do kąpieli, a Twoja łazienka wypełni się aromatem owocowo-kwiatowym. 

Naturalna maseczka na twarz

Oprócz klasycznych kosmetyków postaraj się wykorzystać także produkty, które masz w domu. Pamiętaj, że maseczka na oczy z ogórków to absolutny must have!

Maska na stopy DIY

Skorzystaj z przepisu na peeling - maskę na stopy DIY, który znajdziesz na naszej stronie internetowej. Ta niepozorna receptura sprawi, że już nie będziesz musiała narzekać na suchość pięt!

Książka

Wieczorny rytuał kosmetyczny koniecznie uzupełnij kojącą rozrywką dla umysłu. Przeczytaj dobrą książkę lub rozwiąż krzyżówkę. Włącz nowy serial na ulubionym serwisie streamingowym albo nowy podcast. Wybór zależy od Ciebie, ale nie zapominaj, że mózg też, tak jak nasza skóra, potrzebuje ukojenia. 

Olejek eteryczny lawendowy przed snem

Wieloetapowe zabiegi pielęgnacyjne potrafią być… No cóż, dosyć czasochłonne. Nim zegar wybije północ zdążysz jednak wypełnić sypialnię aromatem kojącego olejku eterycznego. Najlepiej sprawdzi się, oczywiście, ten lawendowy, ale bez obaw miksuj go z innymi zapachami.

Najważniejsze są wrażenia

Przygotowując dom do domowego rytuału regeneracyjnego nie możemy zapominać o tym, że skuteczność stosowanych przez nas kosmetyków to nie wszystko. Równie ważne może okazać się dla nas również wrażenie, jakie pozostanie w naszych myślach po samych zabiegach. Nawet jeśli wykonamy peeling pod zbyt ciasnym prysznicem w wynajmowanym mieszkaniu może on przynieść nam dużo spokoju wewnętrznego. Aby jednak tak się stało, koniecznie musimy zadbać o atmosferę. Wrażenia wzrokowe mogą okazać się nie aż tak ważne jak te, które są związane z zapachem lub dotykiem. Kojąca woń ulubionego masła do ciała jest w stanie ukoić nasze nerwy na długie godziny i sprawić, że położymy się spać o wiele spokojniejsze. Przyjemna i lekka konsystencja kremu nawilżającego do twarzy nie tylko sprawi, że sam proces aplikacji kosmetyku będzie łatwiejszy, ale także przyczyni się do widocznego wzrostu naszego poczucia bezpieczeństwa, a co za tym idzie – po prostu poprawi nam nastrój. Pomocne w osiągnięciu stanu równowagi emocjonalnej po ciężkim dniu może okazać się także włączenie w łazience cichej kojącej muzyki, która ukoi nasze zmysły.

Polki kochają te perfumy!

Wiele z nas wprost nie wyobraża sobie bez nich życia. Rozpylamy je w okolicach szyi, na nadgarstkach, a często także w pomieszczeniach. Perfumy, bo o nich mowa, to skarb, który nie tylko przepięknie prezentuje się w wyszukanych flakonach i cieszy oczy klientek ekskluzywnych salonów oraz drogerii, ale także idealny środek do polepszenia własnego samopoczucia w niemalże każdej sytuacji. W zależności od wybranego aromatu jesteśmy przecież w stanie osiągnąć odmienne rezultaty – poczuć zastrzyk energii, uspokoić się, czy nawet zacząć postrzegać samą siebie jako seksową lub pewną siebie i, tym samym, „oszukać” rzeczywistość. Dziś nowoczesne perfumy i różnego rodzaju perfumetki goszczą w prawie każdej torebce czy kosmetyczce, ale historia ich bardziej tradycyjnych poprzedników zaczyna się w odległym i nieco tajemniczym starożytnym Egipcie. Macie ochotę ją poznać?

Dawno, dawno temu…

Kiedy samo słowo „perfumy” nie było jeszcze wcale niczym oczywistym, a sens jego istnienia dopiero zaczynał rozkwitać w umysłach wielbicieli przepięknych zapachów, Egipcjanie zaczęli wykorzystywać nasycone silnym aromatem żywice, korę i zioła w celu uzyskania jedynych w swoim rodzaju mieszanek. W wyniku spalania wymienionych surowców udawało im się produkować pełne dusznych nut kadzidła, które stanowiły w owych czasach głównie symbol wysokiego statusu społecznego. Ich następcami były ciężkie oleje roślinne lub tłuszcze pochodzenia odzwierzęcego zmieszane z aromatami, które nie tylko skutecznie odstraszały wszelkie insekty, ale także maskowały zapach potu.

A co z fikuśnymi flakonikami?

I na nie przyszedł czas, ale droga do ich rozwoju rozpoczęła się dopiero około VIII wieku n. e., kiedy to Arabowie dokonali destylacji alkoholowej. Pozwoliło to na stopniowe zmienienie bazy dotychczas znanych perfum na lżejszą i uczyniło stosowanie ich o wiele wygodniejszym niż wcześniej. Do tego czasu występowały one jedynie w formie nieporęcznych maści lub gęstych mikstur. Uznaje się, że jedne z pierwszych perfum w dzisiejszym pojmowaniu tego słowa miały zapach różany, który jest przecież jednym z najbardziej pożądanych do dziś i nawet w XXI wieku uznaje się go za wyjątkowo kuszący aromat.

Cisza przed… rozkwitem

Początek średniowiecza w Europie był dla rozwoju perfumiarstwa dosyć trudnym okresem, ale już około XII wieku zaczęły powstawać miejsca, w których wyjątkowe aromaty były przekształcane w cudowne mikstury, na które mogli sobie pozwolić jedynie najbogatsi. Nie da się ukryć, że rozwój procesu ich wytwarzania nie byłby tak spektakularny, gdyby nie Francuzi. To właśnie oni opanowali niemalże do perfekcji tworzenie kuszących kompozycji zapachowych, które na polecenie monarchów były rozpylane także w miejscach publicznych, by zamaskować nieprzyjemne zapachy. Tak samo postępowano w wielu krajach europejskich, także w Anglii i Niemczech.

Czas na chwałę

Wyjątkowym okresem w rozwoju perfumiarstwa należy nazwać XIX wiek, kiedy to w Paryżu zaczęły pojawiać się wspominane do dziś sklepy pełne kuszących aromatów. W tym czasie szybko rozwijały się nauki ścisłe, a w szczególności chemia – odkrycia w tej dziedzinie pozwoliły na stworzenie syntetycznych aromatów, które do dziś są wykorzystywane w celu obniżenia ogólnych kosztów produkcji zapachowych cudeniek. Surowce naturalne osiągały (i osiągają do dziś) zawrotne ceny, dlatego dopóki flakony perfum były wypełnione ich esencjami właściwie po brzegi, niemożliwością było uczynienie ich popularnymi także wśród przedstawicieli klasy średniej. Dopiero wykorzystywanie syntetycznych zamienników ekstremalnie drogich skarbów natury pozwoliło ludziom, pochodzącym z mniej zamożnych rodzin, na zakup tych dóbr, już nie tak luksusowych, choć nadal intrygujących swoim aromatem.

Po co nam perfumy?

Czy nie moglibyśmy obyć się bez nich? Przecież na nowoczesnych ulicach panuje już względny porządek, a obywatele większości państw kuli ziemskiej kąpią się zdecydowanie częściej niż dwa razy w roku, więc nieprzyjemna woń ścieków, czy też potu raczej nie powinna zmuszać nas do maskowania czegokolwiek mocnym kwiatowym zapachem. Sęk w tym, że w tym momencie nie chodzi już wcale o żadne tuszowanie rzeczywistości. Zapachy pozwalają nam na wyrażenie samych siebie, a także swoich uczuć względem osoby, z którą, np. wybieramy się na kolację. Co więcej, okazuje się, że ich „magiczna” moc jest w stanie nie tylko oddziaływać na osoby z naszego otoczenia, ale także na nas samych. Nie ulega wątpliwości, że używanie przez nas konkretnych typów perfum z wyraźną przewagą danych nut zapachowych służy w dużej mierze poprawieniu naszego nastroju, czy też… stworzeniu pewnej iluzji, niemalże psychologicznej. O czym mowa? Oczywiście o sytuacjach, w których konkretne perfumy pozwalają nam poczuć się, np. bardziej kobieco, czy też sprawiają, że nabieramy pewności siebie. Są one więc zapachowym odpowiednikiem czerwonej szminki na ustach – z nimi jesteśmy w stanie zrealizować o wiele więcej zamierzonych planów, niż mogłoby nam się wydawać.

Co w trawie piszczy? – czyli jakie perfumy kochają Polki

Nie ulega wątpliwości, że wybór nut zapachowych to sprawa bardzo indywidualna, możemy jednak pokusić się o stwierdzenie, że istnieją pewne kategorie zapachowe, które są w wybranych szerokościach geograficznych stosowanie znacznie częściej niż inne. W ostatnim czasie szczególnym zainteresowaniem cieszą się wśród Polek zapachy o nutach orientalnych, np. z dodatkiem olejku arganowego, takie jak polecane przez nas bestsellerowe Perfumy No 001 dostępne we flakonikach o różnej pojemności. Nie słabnie także zainteresowanie aromatem tajemniczego kadzidłowca, który wyczujemy szczególnie w Perfumach 004 i który idealnie sprawdzi się jako niewidzialna „biżuteria” na każdy wieczór. Tak naprawdę nie ma jednak znaczenia, czy wybierany przez nas zapach będzie zaliczał się do kategorii „modnych” w danym sezonie. Kluczem do sukcesu w jego doborze powinny być przecież przede wszystkim nasze własne preferencje.

Czym zajmuje się kolorysta?

Twój wewnętrzny  świat od zawsze mieni się feerią barw? Kolory są Twoją pasją i nie umiesz zrozumieć, dlaczego ludzie wokół Ciebie nie przywiązują do nich aż tak ogromnej wagi jak ty? Być może Twoim przeznaczeniem jest bycie kolorystą? Ale chyba najpierw wypadałoby zorientować się, na czym w ogóle polega taka praca, prawda? 

Uwierz w siłę kolorów

Świat naturalnie wypełniony barwami działa na nas w różny sposób. Nie bez powodu błękit nieba, głęboki granat oceanu po burzy i soczysta zieleń roślinności, porastającej Tatry, wywołują u większości ludzi poczucie spokoju, stabilności, a nawet beztroski. Przyroda z jej bajecznymi krajobrazami jest w stanie sprawić, że zapomnimy o najgorszych problemach, zaczniemy śmiać się w najmniej oczekiwanym momencie, albo nawet wzruszymy się do łez. Każdy z obrazów, rejestrowanych przez nasze oczy i jednocześnie wywołujących w nas różne stany emocjonalne, składa się nie tylko z oczywistych składników obserwowanej sytuacji, takich jak osoby, zwierzęta, rośliny i rzeczy. Wszystkie bodźce wizualne mają przecież konkretny, rejestrowany przez nasze receptory, kolor. To właśnie on, a także jego jakość (odcień, wyrazistość, połączenie z innymi barwami) determinują nasze postrzeganie sytuacji. Czasem jej kolorystyka może wydawać nam się absurdalna, np. gdy w krwawym thrillerze morderca jest ubrany w garnitur o pastelowym odcieniu, jednak nie zmienia to faktu, że w dużej mierze decyduje ona o tym, z jakimi emocjami będzie kojarzył się nam dany moment, kiedy już stanie się naszym wspomnieniem. Praca kolorysty polega właśnie na stwarzaniu wrażenia, które w najlepszy sposób będzie korespondowało z tym, w jaki sposób chcielibyśmy czuć się przebywając w konkretnym miejscu, kupując kosmetyki robione ręcznie, czy też jedząc obiad w restauracji najlepszego europejskiego szefa kuchni.

Ale kto to właściwie jest… kolorysta?

Próżno szukać w Internecie jednoznacznej definicji zawodu, którego nazwa jeszcze kilka lat temu właściwie nie pojawiała się ani na łamach prasy, ani nawet w specjalistycznych rozmowach artystów. Nie znaczy to jednak, że jest to praca nieistotna społecznie. Wręcz przeciwnie! Statystyczny Kowalski nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ogromny wpływ na jego samopoczucie w różnych codziennych sytuacjach mogą mieć zatrudnieni w różnych branżach koloryści!

Gdzie i z kim pracują koloryści?

Kolorysta to człowiek-orkierstra, który dba o jakość przeżyć klienta. Głównym zadaniem kolorystów jest dobieranie barwy, a co za tym idzie także stylu przedmiotów, których używamy. Dotyczy to także naszych ubrań i/lub makijażu, włosów. Kolorysta sprawnie i sensownie dostosowuje barwy nie tylko do naszych oczekiwań, ale także do ogólnego wrażenia, jakie chcemy zrobić na innych swoim wyglądem lub za pośrednictwem wybranych przedmiotów, a także wnętrz. Taki specjalista przydaje się właściwie wszędzie i trudno wyobrazić sobie w jaki jego praca mogłaby zostać  zastąpiona przez mechaniczne, a co za tym idzie – nieczułe, oprogramowanie komputerów… Jego praca polega przede wszystkim na dostosowywaniu elementów rzeczywistości do oczekiwań gości hoteli, panien młodych, które zapisały się na makijaż przed najważniejszym dniem swojego życia, a także zmęczonych kobiet biznesu, które szukają specjalistycznych porad na temat tego, w jaki sposób umiejętność pracy z kolorami i odpowiedniego ich komponowania we wnętrzu domu lub biura może korzystnie wpłynąć na ich samopoczucie.

Kolor kolorowi nierówny…

Zielony to przede wszystkim kolor ludzi spokojnych, szukających ukojenia wśród roślin i potrzebujących wyciszenia po dniu wytężonej pracy. Czerwień od dawna funkcjonuje w kulturze w dwóch wariantach: jako symbol bezgranicznej miłości, a także diabelskiej siły. Biel to czystość, błękit – smutek, odcienie żółtego są uważane za radosne barwy, a pomarańczowe elementy rzeczywistości dodają nam energii. Uff… Moglibyśmy tak wymieniać do wieczora! O gustach się nie dyskutuje, a każdy z nas, oprócz tego, że może postrzegać konkretne kolory w sposób, który w pewien sposób narzuciła mu kultura, jest w stanie znaleźć w nich także takie ukryte znaczenia, które wiążą się z jego najważniejszymi wspomnieniami i są nieodgadnione dla otoczenia. 

Co kraj, to obyczaj

Rzeczywistość bywa naprawdę zaskakująca. Zwłaszcza, kiedy porównujemy ją z naszymi głęboko zakorzenionymi wyobrażeniami o niej. Praca kolorysty? To przecież nic trudnego! Przecież on musi tylko pamiętać, że czerń, biel i szarość to wieczne kolory, które nadają każdej sytuacji bardziej oficjalnego charakteru, a łączenie ze sobą zbyt wielu neonowych kolorów raczej nie wyjdzie człowiekowi na dobre. Czyżby? To, że dla Polaków czerń jest uznawana za typowy symbol żałoby, wcale nie jest takie oczywiste dla obcokrajowców. W dalekich Chinach to biel, u nas kojarzona raczej ze szczęściem, beztroską lat dziecinnych i sielskim życiem na wsi, jest postrzegana jako barwa głęboko związana ze śmiercią. Podobne różnice kulturowe możemy odnaleźć także porównując typowe znaczenie innych kolorów w Polsce z ich zagranicznym rozumieniem. Przykład? W Azji Południowo-Wschodniej zieleń, którą my kojarzymy ze stabilizacją emocjonalną i życiową, jest uważana za zwiastun prawdziwego niebezpieczeństwa. 

Kolorowe szaleństwo coolcoolowe

To nie tajemnica, że zależy nam na tym, aby nasze kosmetyki robione ręcznie wywoływały uśmiech na twarzy każdego, kto zdecyduje się po nie sięgnąć. Tęczowe mydełka glicerynowe, lizaki i klasyczne już szalone kule do kąpieli (także w wyjątkowym Cool Jar dla wielbicieli długiego leżenia w wannie) to w zasadzie nasze wizytówki w świecie pielęgnacyjnych cudeniek. Różnymi barwami mienią się także przygotowywane przez nas z największą starannością boxy kosmetyczne, które idealnie sprawdzą się jako prezent dla najbliższych. Komponując kolory, które stają się najwcześniej zauważalnymi elementami kosmetyków, staramy się przede wszystkim dodać Waszym wieczornym rytuałom oczyszczająco-nawilżającym trochę szalonej słodyczy! 

Poświąteczny reset, czyli slow life w Nowym Roku

Kochasz swoją pracę, ale po świętach jakoś trudno Ci wrócić do codziennego biegu? A może nagle czujesz się przytłoczona wszystkimi obowiązkami, które dotychczas nie sprawiały Ci żadnego problemu. Doskonale to rozumiemy! I chyba nawet wiemy, skąd ten nagły spadek energii… Prawdopodobnie intensywny bożonarodzeniowy czas sprawił, że wszelkie zachomikowane głęboko zapasy cierpliwości i entuzjazmu po prostu się wyczerpały. Pozwól zatem, że wprowadzimy Cię w pełen spokoju świat w rytmie slow life, gdzie nie brakuje okazji do odpoczynku i niezbędnej refleksji nad własnymi potrzebami. Jeśli jeszcze nie słyszałaś o tym koncepcie, albo zupełnie nie wiesz, od czego zacząć wprowadzanie go do swojej rutyny, koniecznie przeczytaj ten tekst do końca!

Już nie mogę!

Słyszałaś kiedyś o syndromie gotującej się żaby? Każda osoba, pozostająca przez długi czas w toksycznej, wyniszczającej jej psychikę sytuacji, dociera z czasem do momentu, w którym nie jest w stanie się z niej wydostać bez pomocy z zewnątrz. Jeśli więc czujesz, że stopniowo przesuwasz granice swojej sfery komfortu w taki sposób, by ułatwić życie całemu światu tylko nie sobie, to prawdopodobnie właśnie najlepszy moment by wyrwać się z klatki tego schematu funkcjonowania. Okres poświąteczno-noworoczny to najczęściej czas na refleksje, których nie dopuszczamy do siebie w innych miesiącach. Zaraz po wyczerpujących bożonarodzeniowych porządkach i, często trudnych psychologicznie, spotkaniach z rodziną często dociera do nas, że życie wcale nie wygląda tak, jak byśmy tego chciały. Zaczynamy czuć, że jeśli nie zwolnimy, coś w nas pęknie. Właśnie ten moment jest często początkiem zupełnie nowej drogi wielbicieli slow life.

Życie nie musi gnać bez końca

Slow life, czyli z angielskiego „życie w wolnym tempie” to tak naprawdę głęboka filozofia życiowa, która jedynie skrywa się za popularnym hashtagiem, który uwielbiają instagramerki. Bycie slow oznacza rezygnację z niepotrzebnego gnania za tymi elementami rzeczywistości, które tak naprawdę nie są w stanie prawdziwie nas uszczęśliwić. Każdy, kto w pewnym momencie decyduje się na taką zmianę stylu życia, zauważa, że spowolnienie w relacjach, pracy i trosce o swoje własne „ja” skrywa o wiele więcej zalet, niż mogłoby nam się wydawać. Specjaliści od slow life zgodnie twierdzą, że do rozpoczęcia przygody z tym sposobem myślenia potrzeba nie tyle dogodnej sytuacji, co głębokiej chęci wprowadzenia innowacji do własnej codzienności. Początkowo rezygnacja z wszystkiego, co „szybkie”, tj. pracoholizmu, korzystania ze smartfonów w każdej wolnej chwili, czy też stołowania się w barach z fast foodami, jest oczywiście pełną abstrakcją. Z czasem granica pojmowania czegoś jako „wygodne” przesuwa się jednak i nie patrzymy już na pracę ponad własne siły, by tylko dostać kolejny awans przez różowe okulary. Bycie slow uczy nas rozwagi w podejmowaniu zobowiązań i pokazuje, jak ważny jest szacunek dla własnego organizmu w  codziennym funkcjonowaniu. 

Garść praktycznych porad dla amatorek slow life

Masz ochotę spróbować, ale nie wiesz, od czego właściwie zacząć? Nic dziwnego! Chociaż wprowadzenie niektórych elementów slow life do naszego życia wcale nie wymaga aż tak wiele zachodu, cała filozofia może wydawać się na początku dosyć… restrykcyjna? Pamiętaj jednak, że w byciu slow wcale nie chodzi o emocjonalny post, a raczej o rezygnację z tego, co niepotrzebnie zaprząta nasze myśli. Niżej znajdziesz garść porad na temat tego, jakie mogą być Twoje pierwsze kroki na drodze do pełnego spokoju i poprawy swojego samopoczucia. 

W XXI w. zdecydowanie zbyt rzadko doceniamy kontakt z naturą i moc jej oddziaływania na naszą psychikę. Każdy spacer, każda minuta spędzona na świeżym powietrzu bez wyraźnego przymusu, jakim jest, niewątpliwie, dotarcie co rano do pracy, to nieoceniony prezent nie tylko dla Twojego ciała, ale także dla duszy. Bez kontaktu z naturą nie jesteśmy sobą i niestety często zapominamy o tym drobnym fakcie, przeżywając zimę szczelnie zamknięci w blokach i  biurach. Daj sobie czasem przyzwolenie na opuszczenie swojego azylu i wyjście spod ciepłego koca. On na pewno nie zniknie, a spacer po zaśnieżonym parku bez wątpienia doda Ci energii przynajmniej na kilka godzin!

… i niech będzie to dobrej jakości odpoczynek! Nie spędzaj kolejnej godziny przed  telewizorem, jeśli masz do wyboru rozmowę z przyjaciółką, albo na Twojej półce czeka nieprzeczytana książka, której zakończenie bardzo chcesz poznać. Staraj się, by czas nie przeciekał Ci przez palce, kiedy masz wrażenie, że jeszcze nie zaczęłaś odpoczynku. Odnajdź balans między pracą a życiem prywatnym i nie mieszaj tych sfer ze sobą, jeśli nie jest to konieczne. Tylko oddzielając od siebie sferę relaksu od zajęć biurowych zdołasz uspokoić swój umysł. 

W zmianie stylu życia nie chodzi jedynie o oddychanie świeżym powietrzem i sporadyczną rezygnację z pracy ponad własne siły. Celem samym w sobie powinna być zmiana sposobu myślenia w taki sposób, byśmy byli w stanie docenić to, co mamy i zapomnieć o problemach, które nie powinny z zasadzie zaprzątać naszej głowy. Postaraj się więc przynajmniej od czasu do czasu zrobić to, co podpowiada Ci twojej wewnętrzne dziecko.

Ważnym elementem bycia slow jest szacunek do własnego czasu, powiązany z cenieniem wartości posiadanych przez nas rzeczy. Następnym razem, kiedy będziesz robiła zakupy, pomyśl o tym, czy produkty, które lądują w Twoim koszyku, rzeczywiście zasługują na to, by się w nim znaleźć. Jeśli od razu zdecydujesz się na zakup dobrej jakości ubrań, nie będziesz musiała ich tak często zmieniać. Łączy się to w dużej mierze także z minimalizmem w domu i kosmetyczce. Wybierając produkty pielęgnacyjne w duchu slow life, starasz się przede wszystkim o to, by były dobrej jakości. Ekologiczne pudry do kąpieliperfumy będą zdecydowanie lepszymi inwestycjami niż kolejny szokująco jaskrawy kosmetyk kolorowy z supermarketu. 

Jak nie dać się sezonowej chandrze?

Ciągle wspominasz słoneczne plaże i upalne lipcowe dni, które spędziłaś za granicą? Wędrówki po górach, spacery po soczyście zielonym parku i wymarzone wakacje to zapewne jedne ze wspomnień, do których wracasz myślami w każdy deszczowy dzień… Jesienna chandra potrafi być dobijająca i zapewne znasz ją od podszewki, bo już nie raz dała Ci się we znaki. A gdyby tak… odczarować tę porę roku i uczynić listopadowe wieczory przyjemniejszymi? Brzmi nieźle, prawda? Jeśli zamierzasz zmienić coś w swoim jesiennym życiu, koniecznie przeczytaj naszą listę 12 genialnych sposobów na odczarowanie tej często demonizowanej, ale jednak intrygującej pory roku.

Dyniowe latte? A może gorąca czekolada w ulubionym kubku? Bez względu na to, który jesienny napój znajduje się na samym szczycie Twojej listy must drink, październikowe i listopadowe popołudnia staną się piękniejsze, kiedy dodasz do swojej rutyny powolne sączenie ulubionej mikstury. Możesz wybrać się na kawę z koleżanką, albo zaparzyć sobie i ukochanemu dzbanek aromatycznego naparu o zapachu maliny. Poza tym, ta aktywność na pewno ukoi Twoje bolące gardło i ochroni Cię przed wyziębieniem po wieczornym spacerze z psem.

Znajdź w sklepie taki, który wprawi Cię w pozytywny nastrój, albo wyjmij z szafy pled, który masz od lat. Przykryj się nim nie tylko, aby było Ci ciepło, ale także z wielu innych powodów. Koce są w stanie naprawdę poprawić nasz nastrój, otulając nas miękkością. Pod nimi czujemy się bezpieczne. Jeśli niedaleko nie ma akurat bliskiej Ci osoby, taki pled sprawi, że zapomnisz o dzielącej Was odległości.

Wstań 10 minut wcześniej, żeby poćwiczyć jogę. Wyjdź na wieczorny spacer i pooddychaj świeżym powietrzem. Zacznij regularnie używać Olejku do twarzy w wersji Parsley i kup inne kosmetyki naturalne. Albo po prostu postaraj się wprowadzić do swojego planu dnia jakąś korzystną zmianę. Najważniejsze, żeby było to coś, co pozwoli Ci poczuć się lepiej i odwróci Twoją uwagę od szalejącej za oknem ulewy. Poza tym – o wiele łatwiej jest zmienić swoje domowe przyzwyczajenia, kiedy spędzasz w mieszkaniu sporo czasu, a po powrocie z wakacji, w czasie długich jesiennych dni, realizowanie tego typu planów często przychodzi nam o wiele łatwiej.

Dickens czy Masłowska? Dostojewski czy Blanka Lipińska? Wybierz taką książkę, której nie będziesz miała ochoty odkładać. Zatracenie się w lekturze na pewno wyjdzie Ci na dobre – poznasz lepiej nie tylko bohaterów, ale także samą siebie i swoje potrzeby. Często zapoznawanie się z fabułą pozornie nieskomplikowanych historii staje dla nas się pretekstem do przemyślenia sytuacji, w które sami się wplątujemy i jakości relacji, które decydują o tym, kim tak naprawdę jesteśmy. Kiedy następnym razem sięgniesz po kolejny tytuł z listy jesiennych bestsellerów, postaraj się znaleźć w nim inspirację do uporządkowania tego, co Cię otacza. 

Szaliki, kapelusze, a nawet kozaki – to one sprawiają, że na dźwięk słowa „jesień” stajemy się bardziej radosne! Nowa pora roku oznacza zazwyczaj nowe ubrania w szafie, a niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która nie lubi zakupów! W tym sezonie długie jeansowe spódnice idealnie podkreślą Twoją talię, a szerokie i długie płaszcze bezproblemowo ogrzeją Cię i ochronią przed wietrznymi porankami, które kiedyś dawały się we znaki, kiedy szłaś (a może raczej: pędziłaś w pośpiechu) do pracy. Zaszalej więc w centrum handlowym i kup sobie coś pięknego, co umili Ci tę deszczową porę roku i sprawi, że będziesz wyglądała olśniewająco.

Wprowadź do swojego życia więcej barw, sięgając po tęczowe mydło glicerynowe i inne kosmetyki naturalne w szalonych odcieniach. To właśnie one sprawią, że poczujesz niesamowity i niezwykle potrzebny zastrzyk energii po kąpieli nawet w najbardziej przytłaczające i bezbarwne wieczory. 

Nie rezygnuj z popołudniowych drzemek i wykorzystuj wolne chwile na regenerację. Jesień to trudna dla naszego organizmu pora roku. Właśnie dlatego staraj się odpoczywać tyle, ile tylko możesz.

Zrób sobie prezent i kup przepięknie pachnący drobiazg. Świeca zapachowa Cranberry 230 ml sprawdzi się w tej roli idealnie, a jej intensywny zapach nie tylko doda Ci energii w jesienne dni, ale także ukoi zszargane nerwy po powrocie z pracy. Poza tym, żurawinowe aromaty zdecydowanie dobrze komponują się z jesiennymi inspiracjami rodem z Pinteresta. 

Może nie żeglarstwo, bo przy jesiennych temperaturach byłoby o to trudno, ale kolorowanki dla dorosłych, czy też puzzle sprawdzą się w tej roli idealnie! Spróbuj czegoś nowego, co będziesz mogła kontynuować także w pozostałe pory roku. Możesz zaangażować w poszukiwania nowej ulubionej aktywności także siostrę, koleżankę lub partnera – niech to będzie Wasze wspólne zainteresowanie!

Zamień chemiczne produkty z supermarketu na kosmetyki naturalne, a niewiadomego pochodzenia specyfik na sprawdzony Krem do twarzy bazowy. Twoja skóra z pewnością podziękuje Ci za tę drobną zmianę jeszcze w tym roku!

… i, przede wszystkim, uwierz w siebie! Nie bój się wyrażać własnego zdania, nawet jeśli jest ono niezgodne z opiniami innych. Jeśli czujesz, że nikt dookoła Cię nie docenia, koniecznie zastanów się nad tym, czy przypadkiem sama nie ignorujesz swoich wewnętrznych potrzeb. Pamiętaj, aby od czasu do czasu rozpieszczać samą siebie. Ale jak to zrobić? Kup sobie drobny upominek, taki jak  kosmetyki naturalne, albo… książka o samorozwoju! 

Ugotuj zupę dyniową albo upiecz papryki nadziewane kaszą gryczaną. Zrób duże zakupy spożywcze, a potem zaangażuj domowników do pomocy przy pieczeniu i smażeniu. Eksperymentuj i nie bój się pikantnych smaków – w końcu to one często kojarzą się z jesiennymi ciepłymi barwami.

Prezentownia Cool Cooli, czyli wibrujące kolory na każdą okazję

Otrzymywanie prezentów to niezła frajda, ale wręczanie ich naszym najbliższym może być nawet bardziej ekscytujące! Niestety wybór podarunków idealnych to nie zawsze prosta sprawa… W sytuacjach kryzysowych pewnie zdarzyło Ci się korzystać z pomocy internetowych list superprezentów dla mamy lub taty. Pozwól jednak, że tym razem wszystkim zajmie się nasza CoolCoolowa ekipa! Przygotowaliśmy dla Ciebie i Twoich najbliższych kilka wibrujących wszystkimi kolorami tęczy propozycji prezentowych i jesteśmy pewni, że będziesz nimi zachwycona. Ale co to za cuda? Poniżej zdradzamy, jakie naturalne kosmetyki będą idealnie na kolorowy prezent dla najbliższych!

Postaw przede wszystkim na jakość!

Zanim jednak przejdziemy do wymieniania naszych sprawdzonych kosmetycznych polecajek, chcemy przestrzec Cię przed jednym. W wirze optymistycznych kolorowych zakupów nie strać głowy dla produktów z supermarketu, które, no cóż… zdecydowanie nie grzeszą naturalnością. Kolor kolorem, ale aby obdarowywany prezentem był z niego naprawdę zadowolony trzeba postawić na naturalność. To właśnie nieskomplikowany skład, sprawdzona receptura i brak setek chemicznych dodatków w środku kosmetyku będą gwarancją jego działania. Pytaj o takie produkty przede wszystkim w sprawdzonych drogeriach lub szukaj ich na stronie Coolcoola.eu. Na pewno nie będziesz rozczarowana naszym asortymentem!

Szalona feeria barw

Na co dzień jesteś raczej fanką stonowanych stylizacji? Twoja babcia uwielbia beże i odcienie szarości? Nigdy nie widziałaś mamy w czymś bardziej szalonym niż klasyczne połączenie czerni i bieli? Może to właśnie w kosmetykach ty i obdarowywane przez Ciebie osoby odnajdziecie odrobinę szaleństwa? Pielęgnacyjny kolorowy prezent nie zaburzy monochromatycznego wnętrza Twojego salonu i nie będzie zagrożeniem dla stylu vintage, który uwielbia koleżanka. W łazience możemy do woli szaleć z musującymi kulami do kąpieli w różnych kolorach tęczy, a poza domem nadal być poważnymi kobietami biznesu. Jeśli zatem czujesz, że Tobie, albo komuś w Twoim otoczeniu brakuje czasem w życiu szczypty szaleństwa, ale takiego, które nie zagraża ulubionej rutynie, postaw na kosmetyczne prezenty w wersji full glam z mnóstwem błyszczących bąbelków. I oczywiście we wszystkich kolorach tęczy!

Nasze wibrujące kolory – czyli co wybrać na kolorowy prezent dla bliskich

Na naszej stronie Coolcoola.eu zajdziesz specjalną zakładkę „Fabryka prezentów”, w której kryje się mnóstwo naturalnego kosmetycznego dobra. Żeby jednak było Ci łatwiej odnaleźć najciekawsze z naszych propozycji podarunkowych, stworzyliśmy specjalną listę różnokolorowych produktów, które pokocha każda skóra!

O tym, że nasz Cool Jar to hit sprzedażowy chyba nie trzeba nikogo przekonywać! Słoiki z różnokolorowymi bombami do kąpieli idealnie nadają się przecież na elegancki prezent z nutką szaleństwa dla dowolnego członka rodziny. Ucieszą się z niego młodsi i starsi, spokojni i energiczni solenizanci i jubilaci. Schowaj go pod choinką w zimie i w koszu pełnym kwiatów przed Dniem Matki. Obdarowana osoba na pewno ucieszy się z takiego prezentu tym bardziej, kiedy opowiesz jej o cudownych właściwościach naszych magicznych kul do kąpieli! Ich towarzystwo będzie nieocenione po ciężkim dniu pracy lub zabaw – a przecież to właśnie najmłodsi będą najbardziej podekscytowani możliwością wypróbowania we własnej wannie którejś z tych niesamowitych mydlanych brył! Kule można dowolnie miksować w czasie kąpieli, nie tylko tworząc w wannie mnóstwo piany, ale także zamieniając łazienkę w królestwo o prześlicznym zapachu! Taki słoik, wypełniony cool coolami to właściwie kosmetyczna bombonierka, która na pewno nie doda nikomu zbędnych kilogramów.

Jeśli masz ochotę podarować komuś luksusowo zapakowany drobiazg kosmetyczny świetnej jakości – naprawdę dobrze trafiłaś! Koniecznie wybierz nasze trio Heart Beats. To zgrabne pudełeczko zawiera w sobie trzy wyjątkowe mydełka w kształcie serc, które idealnie nadadzą się na prezent dla ukochanego, albo bliskiego członka rodziny. Symbolika ich kształtu będzie idealnie komponowała się z Twoimi pełnymi miłości intencjami, związanymi z zakupem prezentu na Walentynki lub Dzień Matki. Ich żurawinowo-glicerynowa procedura zachwyci nawet alergików, więc śmiało obdaruj nimi także wrażliwą babcię lub narzekającą na suche skórki koleżankę.

Kosmetycznych prezentów nigdy za wiele, ale pamiętajmy, że każdy z nich powinien być dobrze przemyślany i zawierać w sobie produkty, które naprawdę mają szansę przydać się naszym bliskim. Mama narzeka, że kończy jej się ulubiony krem do twarzy? Dlaczego więc nie sprawisz jej sprawdzonego pudełka Happy face, w którym oprócz tego produktu znajdzie także olejek i masło z tej samej linii? A może Twoja siostra nadal szuka idealnych produktów zapachowych do ciała? Koniecznie podaruj jej zestaw Bodylicious, w którym oprócz otulającego zmysły aromatu znajdzie także żel pod prysznic do kompletu. Takie duo na pewno utrzyma piękną woń na jej ciele przez długie godziny!

Dla każdego coś miłego

We wszystkich naszych propozycjach prezentowych znajdziecie to, co naprawdę ważne: dobrej jakości składniki, których wykorzystanie w recepturach olejków i kul do kąpieli jest w zasadzie gwarancją trwałości i działania CoolCoolowych specyfików. Nasze masła do ciała, kremy i żele pod prysznic są wypełnione naturą w najczystszej formie. Nie staramy się ulepszać tego, co doskonałe, dlatego znajdziecie u nas masę kultowych produktów, które z powodzeniem mogą stać się bazą do stworzenia kosmetyczki dla osoby o każdym typie skóry. Prym wśród naszych produktów wiedzie oczywiście Krem Bazowy, bez którego dosłownie nie wyobrażamy sobie życia!

Ty decydujesz!

W przypadku wielu oferowanych przez nas zestawów kosmetyków zapachy produktów można wybrać indywidualnie. Wystarczy napisać nam o swoich preferencjach w uwagach zamówienia, a my zajmiemy się resztą. 

Dzień nauczyciela - czego uczy nas natura?

Towarzyszą nam od najwcześniejszych chwil życia. Nauczyciele, bo o nich mowa, to przecież nie tylko pracownicy systemu oświaty, ale także wszystkie osoby, spotykane przez nas na krętej drodze do dojrzałości, które pomagają nam rozwiązywać problemy, uczą nas, jak radzić sobie z trudnymi decyzjami i szanować to, co nas otacza. Chociaż najczęściej belfrzy kojarzą nam się jedynie z murami szkolnymi, rolę pedagoga, dbającego o nasz rozwój i dobrostan, pełnią także wszyscy edukatorzy, działający w Internecie. To od nich najczęściej słyszymy dobre rady, dotyczące stosowania kosmetyków w taki sposób, aby nie tylko nie szkodzić własnej skórze, ale także wykorzystać dobroczynne naturalne ekstrakty, by przyniosły naszej skórze ukojenie. 

Natura – najlepsza nauczycielka

Całe nasze życie to jedna wielka lekcja. Jeśli spędzimy ją skuleni gdzieś „w tylnej ławce”, wpatrzeni w migoczący szkodliwym niebieskim światłem ekran telefonu, nie mamy co liczyć na to, że wyniesiemy z niej coś więcej niż ból pleców, wywołany przez siedzenie na niewygodnym drewnianym krzesełku i szybko postępujące problemy z narządem wzroku… Starajmy się więc z całych sił nie zmarnować ani jednej minuty spędzonej na tym wspaniałym, pełnym naturalnych skarbów świecie. Zostawmy choć na chwilę świat komputerów i elektronicznych gadżetów, aby poczuć więź z otaczającą nas przyrodą. Zanurzmy się w zapachu lasu, usłyszmy szum rzeki, która jesienią staje się wyjątkowo wzburzona, poczujmy na skórze krople deszczu i pamiętajmy – to właśnie natura sama w sobie jest w stanie najwięcej nauczyć nas o życiu. Żadne studia i książki nie przekażą nam tak przystępnie jak ona sama najgłębszych prawd Ziemi. Nie lekceważmy jej więc i nie uciekajmy, opuszczając na zawsze sielską wieś i barykadując się w domach z betonu. 

Korzystajmy z natury

Już wieki temu nasi przodkowie zdawali sobie sprawę z tego, że dobrodziejstwa, którymi obdarza nas przyroda, zasługują na szczególny szacunek. Każdy ekologiczny krem do rąk, który kupujemy i później polecamy koleżankom to tak naprawdę skarbnica naturalnych ekstraktów, do której ludzkość ma dostęp od zarania dziejów. Z czasem nauczyliśmy się wykorzystywać olejki i soki roślinne w taki sposób, by ich działanie przerastało najśmielsze oczekiwania naszych prapradziadków. Każdego dnia badacze znajdują coraz to nowe zastosowania znanych nam już składników aktywnych i proces rozwoju kosmetologii naturalnej zdaje się nie mieć końca. To właśnie dzięki naśladowaniu Matki Natury, naszej najlepszej przewodniczki i nauczycielki, staliśmy się tak dobrymi pedagogami. Ludzie „nauczyli się uczyć” właśnie od Ziemi i w ten wspaniały sposób ich umiejętność służy teraz odkrywaniu kolejnych tajemnic naszej planety. 

Potrzebujemy szacunku

Każdy przedszkolak wie, że prawdziwie magiczne słowa to wcale nie „abrakadabra” i „hokus pokus”, ale „dziękuję, „przepraszam” i „proszę”. Nauczyły nas tego panie przedszkolanki, dla których Dzień Edukacji Narodowej to niezwykle ważne święto. Niestety bardzo często, opuszczając mury szkolne, zapominamy o wpajanych nam zasadach i przeciwstawiamy się im, zupełnie nie zwracając uwagi na konsekwencje swoich decyzji. Nie inaczej wygląda często stosunek ludzkości do otaczającego ją środowiska. Jako dzieci uczestniczymy w akcjach sprzątania lasów i parków, a jako dorosłe, w pełni świadome, jakby się mogło zdawać, osoby świadomie szkodzimy otaczającym nas roślinom, stosując chemiczne i niebezpieczne dla wielu organizmów nawozy. Zatrzymajmy się więc na chwilę w pędzącym do przodu świecie i pochylmy się nad tym, co naprawdę istotne, tak jak zawsze podkreślali nauczyciele, czyli nad naszymi relacjami z naturą i własnym samopoczuciem.

Skarby natury

Nie ma chyba lepszego sposobu na poprawienie sobie nastroju niż drobna, ale wyjątkowo pachnąca przyjemność. Aby naprawdę pokazać Matce Naturze, że jej dobro jest dla nas ważne, zrezygnujmy na dobre z chemicznych zamienników wspaniałych olejków roślinnych i ekstraktów z egzotycznych owoców. Postawmy na dobrej jakości ekologiczny krem do rąk zapakowany w elegancką tubkę zamiast po raz kolejny kupować w supermarkecie zbyt mocno pachnący neonowy specyfik, którego skład jest tak długi, że prawie nie mieści się na opakowaniu… Woda, gliceryna, olejek awokado, a także masło Shea to nasi główni sprzymierzeńcy na drodze do bycia eko, a dzięki ich obecności w stosowanych przez nas kosmetykach jesteśmy w stanie pomóc nie tylko przyrodzie, ale także własnej skórze.

Natura kocha Twoją skórę, a Twoja skóra kocha naturę!

To nie żart. Nie jest to także dobry tekst reklamowy, który zupełnie  nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jeśli zatem jeszcze tego nie robisz, koniecznie przestaw się na kupowanie kosmetyków o naturalnych składach. Twoja cera Ci za to podziękuje!

Pamięć to najlepszy prezent

Każdy z nas ma w pamięci ulubioną panią od polskiego, wychowawczynię z zerówki, albo nawet sympatyczną przedszkolankę, której słowa pełne otuchy na zawsze zdefiniowały nasze postrzeganie zawodu pedagoga. Bez względu na to jak często nasze opinie na temat współczesnego polskiego systemu edukacji nie były zbieżne z wprowadzanymi do szkół reformami, to wspomnienie pełnej zrozumienia nauczycielki potrafi wnieść sporą dawkę optymizmu do naszych opinii na temat szkoły samej w sobie. Jeśli zatem masz jeszcze jakikolwiek kontakt z byłą wychowawczynią, albo wiesz, gdzie teraz mieszka, spróbuj na moment wyjść ze strefy komfortu, by w symboliczny sposób podziękować jej za wszelki trud, który włożyła w Twoją (i nie tylko) edukację. Nie musisz wydawać milionów, aby prezent się liczył! Najważniejsza jest pamięć, więc już 14 października podaruj znanemu nauczycielowi praktyczny i ekologiczny prezent. Ze względu na specyfikę pracy, związanej z ciągłym wycieraniem tablicy i częstym myciem rąk, pedagog na pewno doceni ekologiczny krem do rąk. Taki uniwersalny drobiazg nie tylko sprawi, że na jego lub jej twarzy pojawi się szeroki uśmiech, ale także naprawdę przyda się w kolejnych miesiącach roku szkolnego!

Dlaczego warto dodawać olejek lawendowy do kosmetyków?

W gąszczu codziennych obowiązków każda z nas szuka efektywnych i przyjemnych sposobów na pozbycie się nieprzyjemnego napięcia, które utrudnia nam funkcjonowanie. Od wieków wiadomo, że jednym z najlepszych sposobów walki z psychicznym wyczerpaniem jest stosowanie mieszanek i olejów ziołowych w rozmaitej formie. A w takich naturalnych specyfikach pierwsze skrzypce gra zazwyczaj właśnie niezastąpiona lawenda, której poświęcimy dziś całą naszą uwagę. Dlaczego lawendowy olejek eteryczny to prawdziwy kosmetyczny skarb, którego nie może zabraknąć w Twojej kosmetyczce? Koniecznie przeczytaj!

Spokojne lawendowe pola

Ojczyzną lawendy jest Prowansja, uważana przez wiele osób za najpiękniejszy region Francji. Turyści co roku tłumnie przyjeżdżają do niej na przełomie czerwca i lipca, aby podziwiać fioletowe łąki pełne kwitnących krzewów. W innych regionach Francji lawenda rozkwita czasem nieco później (wynika to z ich odmiennego mikroklimatu), jednak to właśnie Prowansja słynie z najpiękniejszych widoków i delikatnego, rozluźniającego zapachu, który otacza mieszkańców i przyjezdnych przez większość lata.

Korzenie lawendy – czyli garść faktów historycznych

Pierwsze informacje, dotyczące pozytywnego działania lawendy na organizm człowieka pochodzą jeszcze z czasów cesarza Nerona. Wczasach starożytnych była to roślina bardzo droga, co tylko potwierdza, jak wielkie znaczenie przypisywano tej roślinie już wieki temu. Lawendę stosowano jako skuteczny środek odstraszający komary, ale o wiele ważniejszy dla ówczesnych medyków był jej wyjątkowo kojący wpływ na układ pokarmowy i nerki. Starożytni lekarze cenili ją też za właściwości antybakteryjne i kojące. Do dziś ekstrakty z lawendy są przecież częstym składnikiem kremów i maści o działaniu łagodzącym.

Za co cenimy lawendę?

Oprócz opisanych już wyżej niewątpliwych zalet lawendy warto wspomnieć także o jej działaniu odświeżającym. Delikatny i uznawany przez większość ludzi za zdecydowanie przyjemny zapach tej rośliny czyni z niej idealny środek oczyszczający aurę w pomieszczeniach, a także odstraszający od szaf małe i niezbyt przyjemne żyjątka, które chciałyby zamieszkać w naszych płaszczach. Lawenda koi nie tylko rany, ale także znakomicie radzi sobie z regulowaniem naszego nastroju. Właśnie dlatego tak często lawendowe świece (takie jak nasza ekologiczna coolcoolowa Świeca zapachowa Lavender 230 ml) i olejki zapachowe zaskarbiają sobie sympatię osób w różnym wieku i o zasadniczo odmiennych gustach.

Lekarstwo na troski duszy

Jak już wiecie, lawenda to nie tylko dobry surowiec kosmetyczny, czy też ziołowy lek na niestrawność. Właściwości, które kryje w sobie dobrej jakości ekologiczny lawendowy olejek eteryczny nie dotyczą jedynie tego, co fizyczne lub dostrzegalne gołym okiem. Nie bez powodu tak często podkreślamy jej działanie kojące. Lawenda to przed wszystkim aromat o działaniu wyciszającym. Od wieków wiadomo, że atmosfera, w jakiej przebywamy przez cały dzień odbija się na naszym samopoczuciu i tym, w jaki sposób wyrażamy emocje. Po ciężkim dniu skuś się więc na rozpalenie w salonie świecy o takim zapachu, a twoje myśli na pewno się uspokoją.

Kosmetyczne lawendowe mikstury, które stworzysz w domowym zaciszu

Dla wielbicielek wszelkiego rodzaju DIY, kreatywnych zabaw i eksperymentów przygotowaliśmy trzy lawendowe pomysły na przygotowanie własnego kosmetyku, którego zapach sprawi, że przynajmniej przez chwilę naprawdę poczujecie się jak w słonecznej Prowansji. Jesteście ciekawe? Poniżej znajdziecie nasze lawendowe przepisy, które koniecznie musicie wypróbować w zaciszu swojej łazienki. Pamiętajcie, że takie kosmetyczne laboratorium świetnie nadaje się na miejsce zwierzeń i rozmów od serca, więc dobrze jest zaprosić do zabawy siostrę, mamę lub koleżankę, która pomoże Wam mieszać składniki.

  1. Krem prosto z Prowansji

Wszystko, czego potrzebujesz do wykonania pierwszej receptury to nasz kultowy Krem do twarzy bazowy oraz dosłownie odrobina lawendowego olejku eterycznego, który doda miksturze kojącej siły, o jakiej wcześniej nawet nie śniłaś! Oczywiście lawenda nie musi być jedynym pachnącym dodatkiem do Twojego podstawowego kosmetyku pielęgnacyjnego. Pamiętaj jednak, że czasem mniej znaczy więcej i lepiej na początku postawić na mniej skomplikowane składy, aby, szczególnie w przypadku specyfików, którymi smarujemy twarz, nie narazić się na nieprzyjemności, związane z gwałtownym przestawianiem się skóry na nową, nietypową formę pielęgnacji. A teraz szpatułki w dłoń i zaczynamy! Wystarczy, że w słoiczku wymieszasz 40 ml kremu z 10 -15 kroplami olejku lawendowego i gotowe.

  1. Lawendowa kąpiel

Jeśli szybkie i lodowate energetyczne prysznice to zdecydowanie nie Twoja bajka, albo po prostu od czasu do czasu masz ochotę zamienić je na coś bardziej leniwego i wyciszającego, postaw na lawendę! Zmieszaj ulubioną sól do kąpieli z suszonymi gałązkami lawendy lub innych ulubionych ziół o właściwościach kojąco-oczyszczających. Do wypełnionej po brzegi wodą wanny wlej od 10 do 15 kropel olejku lawendowego. Jeśli masz ochotę na naprawdę królewską kąpiel spróbuj także „udekorować” ją płatkami kwiatów w nawiązującym do odcienia lawendy fiolecie. Rozpal w łazience świece i włącz kojącą muzykę. Spokojnej kąpieli! Gwarantujemy, że kilkanaście minut w wodzie sprawi, że poczujesz się jak nowo narodzona!

  1. Coś do kominka zapachowego – czyli woski relaksujące

Jeśli masz już w domu lawendowy olejek eteryczny na pewno nie musimy dodatkowo przekonywać Cię o jego pozytywnym wpływie na nasz nastrój. Aby korzystać z jego wyciszającego działania podczas długich jesiennych wieczorów w zupełnie nowy sposób, dokładnie wymieszaj ten specyfik z roztopionym woskiem i wlej do foremek. Do środka minikostek wosku do kominka zapachowego możesz dodać także fragmenty suszonych gałązek lawendy lub innych ziół. Jeśli jesteś fanką wyjątkowych kompozycji, zmieszaj kilka olejków i zmień kolor wosków z tradycyjnej bieli na kojący fiolet, aby połączyć przyjemne wrażenia zapachowe z wyróżniającą się formą domowych umilaczy wieczoru.